11.3.14

Losing Hope - rozdział ósmy i pół

Les,
Cholera jasna, Les. CHOLERA. JASNA.
Wydaje mi się, że minęła wieczność odkąd do ciebie pisałem, ale to było dopiero co tego poranka. Tyle się wydarzyło, moje ręce się trzęsą i ledwo mogę pisać.
Wciąż nie rozmawiałem jeszcze z mamą o rzuceniu szkoły, ale tylko dlatego, że nie jestem już taki pewien czy chcę rzucać. Zobaczymy po jutrze.
Siedzisz? Posadź tyłek, Les.
Ja.
Znalazłem.
Hope.
Ale nie znalazłem.
Cóż, nadal nie jestem taki przekonany, że nie znalazłem, ale jestem bardziej pewien, że nie jest ona Hope niż pewien, że jest. Czy to w ogóle ma sens? W chwili, kiedy ją zobaczyłem byłem pewien, że to ona. Lecz kiedy zorientowałem się, że ona mnie nie rozpoznała, pomyślałem, że może się mylę albo ona udaje, albo… sam nie wiem. Zacząłem w siebie wątpić. Potem zachowałem się trochę prześladowczo i szalenie, więc pokazała mi jej dowód, co było z jej strony naprawdę głupie, jeśli wziąć pod uwagę to jak prześladowczo się zachowywałem. Ale jej dowód osobisty dowiódł, że nie była Hope, co mnie załamało, ale tylko na parę godzin. Bo kiedy poszedłem pobiegać, znowu na nią wpadłem dzięki przeznaczeniu, zbiegu okoliczności, boskiej interwencji albo może ty miałaś coś z tym wspólnego. Cokolwiek czy ktokolwiek brał w tym udział, ona tam stała, tuż przed naszym domem, wyglądając tak pięknie i w ogóle. Jezu, wyglądała dobrze, Les.
Jestem pewien, że chcesz to usłyszeć, prawda?
Tak czy inaczej, teraz jestem przekonany, iż jeśli ona naprawdę jest Hope, to pamiętałaby mnie. Zwłaszcza po tym jak powiedziałem jej matce, że nazywam się Dean Holder. Zerknąłem na Sky, żeby zobaczyć czy moje pierwsze imię daje jej do myślenia, ale patrząc na jej brak reakcji, nic jej to nie przypominało, więc nie ma mowy, że jest ona tą samą dziewczyną.
Chcesz dowiedzieć się najdziwniejszej rzeczy, Les? Części całego tego dnia, która najbardziej wytrąciła mnie z równowagi?
Nawet nie chcę, żeby ona była Hope.
Jeśli ona jest Hope, cały ten dramat, cały stres i uwaga mediów znowu by nas otoczyły, a ja nie chcę tego dla niej. Ta dziewczyna wygląda na szczęśliwą i zdrową, a nie tak wyobrażałem sobie naszą Hope, gdybyśmy ją odnaleźli. Więc cieszę się, że Sky to nie Hope, a Hope to nie Sky.
Przekonałem Daniela, żeby trochę powęszył i trochę się o niej dowiedziałem. Od wielu lat mieszka w tym obszarze i była nauczana w domu przez matkę, która tak w ogóle wygląda na bardzo miłą.
Daniel powiedział również, że nie umawia się oficjalnie z Graysonem, więc to plus. Nadal nie jestem pewien jaki ma ona z nim związek, bo według Daniela zdecydowanie ma jakiś z nim związek. Mam nadzieję, że to zatrzymam zanim zrobi się z tego coś znaczącego.
Przepraszam, że gadam od rzeczy. Po prostu to był taki dzień, którego wcale się nie spodziewasz, gdy rano się budzisz. Dam ci znać jak pójdzie jutrzejszy dzień. Jestem winny Danielowi jeden dzień szkoły.
P.S. Sky miała dzisiaj podbite oko. Nie powiedziała co tak naprawdę się wydarzyło, ale wiesz jak robię się paranoiczny z rzeczami choć trochę połączonymi z Graysonem. Nigdy nie zapomnę tego dnia, gdy wróciłaś do domu z tymi siniakami na ramieniu, Les. Błagałaś mnie, żebym go nie zabijał, ponieważ przysięgam ci, że zrobiłbym to, gdybyś nie przyrzekła, że on tego nie zrobił.
Nie wiem czy mówiłaś prawdę, gdy mówiłaś, że stało się to podczas zajęć lekkoatletycznych. Nie wiem czy Grayson jest zdolny do zrobienia czegoś takiego. Lecz widząc Sky z tym siniakiem pod okiem, podniosły mi się tak emocje, jak wtedy, kiedy myślałem, że Grayson cię skrzywdził. A ciebie już tutaj nie ma, bym mógł cię ochraniać, więc czuję tę nieubłagalną potrzebę do chronienia Sky, a nawet jej nie znam.
Nie mów tego Danielowi, nie żebyś mogła, ale pojawiłbym się jutro w szkole niezależnie od tego czy postawiłby ten warunek. Muszę na własne oczy zobaczyć jak zachowują się ze sobą Sky i Grayson, żebym mógł postanowić czy tym razem muszę go zabijać.

H

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz