8.3.14

25

Piątek, 26 październik, 2012
15:40
- Jak myślisz, o której wrócisz? – pytam. Holder obejmuje mnie i opieramy się o jego auto. Nie byliśmy w stanie spędzić razem dużo czasu od tego, co wydarzyło się w jego samochodzie na poniedziałkowym lunchu. Na szczęście chłopak, który próbował coś zacząć z Holderem nie powiedział nic więcej. Był to raczej spokojny tydzień, biorąc pod uwagę jego dramatyczny start.
- Wrócimy dosyć późno. Ich firmowe przyjęcia Halloweenowe zazwyczaj trwają kilka godzin. Ale zobaczysz mnie jutro. Mogę odebrać cię na lunch, jeśli chcesz i zostaniemy razem cały dzień do wystawy galerii.
Potrząsam głową. – Nie mogę. Są urodziny Jacka i zabieramy go na lunch, bo musi pracować jutro wieczorem. Przyjedź po mnie o osiemnastej.
- Tak, proszę pani – mówi. Całuje mnie, po czym otwiera moje drzwi, żeby wsiadła do środka. Macham mu na pożegnanie, jak odchodzi i wyciągam komórkę z plecaka. Mam wiadomość od Six, z czego się cieszę. Nie dostawałam już moich codziennych obiecanych wiadomości. Nie sądzę, że będę za nimi tęsknić, ale teraz, kiedy dostaję jedną co trzy dni lub więcej, trochę mnie to martwi.

Podziękuj swojemu chłopakowi, że nareszcie dodał minuty do twojej komórki. Uprawialiście już seks? Tęsknię.

Śmieję się z jej otwartości i odpisuję.

Nie, nie mieliśmy jeszcze seksu. Choć zrobiliśmy niemal wszystko inne, więc jestem pewna, że jego cierpliwość wkrótce się wyczerpie. Zapytaj mnie znowu po jutrzejszym wieczorze, może będę miała inną odpowiedź. Bardziej za tobą tęsknię.

Wysyłam, wpatrując się w komórkę. Tak naprawdę nie myślałam o tym, czy jestem gotowa już przejść przez ten pierwszy raz, ale chyba właśnie sobie przyznałam, że jestem. Zastanawiam się czy zapraszanie mnie do jego domu jest również jego sposobem na dowiedzenie się, czy jestem gotowa.
Wycofuję samochód, a mój telefon wydaje dźwięk. Podnoszę go i jest to wiadomość od Holdera.

Nie odjeżdżaj. Wracam do twojego auta.

Znowu wjeżdżam do parku i otwieram okno, gdy się zbliża. – Hej – mówi, nachylając się do okna. Odrywa ode mnie spojrzenie i nerwowo rozgląda się wokoło samochodu. Nie cierpię tego jego zakłopotanego wyglądu, zawsze oznacza to, że zamierza powiedzieć coś, czego mogę nie chcieć usłyszeć.
- Um… - Znowu na mnie patrzy, a słońce świeci prosto na niego, podkreślając w nim każdą piękną cechę. Jego oczy są jasne i patrzą w moje, jakby nigdy nie chciały patrzeć gdzie indziej. – Ty, uch… właśnie wysłałaś mi wiadomość, która chyba miała być wysłana do Six.
O Boże, nie. Natychmiast biorę komórkę i sprawdzam czy mówi prawdę. Niestety. Rzucam telefon na siedzenie obok i kładę ramiona na kierownicy, chowając głowę w łokciu. – O mój Boże – jęczę.
- Spójrz na mnie, Sky – rozkazuje. Ignoruję go, czekając na magiczną dziurę, która wyciągnie mnie ze wszystkich zawstydzających sytuacji, w które się wpakowywałam. Czuję jego dłoń na moim policzku i odwraca moją głowę w swoją stronę. Wpatruje się we mnie, pełen szczerości.
- Czy będzie to jutrzejszej nocy czy w następnym roku, mogę ci obiecać, że będzie to najlepsza cholerna noc w twoim życiu. Tylko upewnij się, że podejmujesz tę decyzję dla siebie i nikogo innego, okej? Zawsze będę cię pragnął, ale nie pozwolę sobie ciebie mieć, dopóki nie będziesz pewna na sto procent, że ty pragniesz mnie tak samo. I nic teraz nie mów. Odwrócę się i wrócę do mojego auta, i możemy udawać, że ta rozmowa nigdy nie miała miejsca. W innym wypadku, nigdy nie przestaniesz się rumienić. – Pochyla się przez okno i szybko mnie całuje. – Jesteś diabelnie słodka, wiesz o tym? Ale naprawdę musisz nauczyć się używać swojej komórki. – Puszcza do mnie oko i odchodzi. Opieram głowę o wezgłowie, cicho przeklinając siebie.
Nienawidzę technologii.

Spędzam resztę wieczoru, robiąc wszystko co w mojej nocy, żeby wypchać z głowy żenującą wiadomość. Pomagam Karen spakować rzeczy na jej następny pchli targ, po czym w końcu kładę się do łóżka z e-readerem. Jak tylko go włączam, moja komórka rozświetla się na szafce nocnej.

Idę teraz do twojego domu. Wiem, że jest późno i że twoja mama jest w domu, ale nie mogę czekać do jutra, żeby znowu cię pocałować. Upewnij się, że masz otwarte okno.

Po przeczytaniu wiadomości wyskakuję z łóżka i zamykam drzwi sypialni, wdzięczna, że Karen poszła do łóżka dwie godziny temu. Od razu idę do łazienki, myję zęby i czeszę włosy, po czym wyłączam światło i wracam do łóżka. Jest po północy, a on nigdy wcześniej nie wkradał się, kiedy Karen była w domu. Jestem podenerwowana, ale to podekscytowane zdenerwowanie. Fakt, że nie czuję ani trochę poczucia winy, że on tutaj idzie jest dowodem, że pójdę do piekła. Jestem najgorszą córką na świecie.
Kilka minut później moje okno podnosi się do góry i słyszę, jak wchodzi do środka. Jestem tak podniecona, widząc go, że biegnę, aby spotkać się z nim przy oknie i obejmuję go za szyję, podskakując, żeby trzymał mnie, kiedy go pocałuję. Mocno trzyma mnie za tyłek i podchodzi do łóżka, delikatnie mnie opuszczając.
- Tobie też cześć – mówi, uśmiechając się szeroko. Lekko potyka się, po czym opada na mnie i znowu przyciska usta do moich. Próbuje zrzucić buty, ale nie udaje mu się, potem zaczyna się śmiać.
- Jesteś pijany? – pytam.
Przyciska palce do moich ust i próbuje przestać się śmiać, ale nie może. – Nie. Tak.
- Jak bardzo?
Przesuwa głowę do mojej szyi i lekko przebiega wargami po moim obojczyku, przesyłając przez mnie nagły przypływ ciepła. – Dosyć pijany, żeby zrobić z tobą złe rzeczy, ale nie dosyć pijany, bym mógł zrobić je po pijaku – odpowiada. – Ale dosyć pijany, żeby jutro dalej je pamiętać gdybym je zrobił.
Śmieję się, kompletnie skonsternowana jego odpowiedzią, ale w tym samym czasie nią podniecona. – Dlatego tutaj przyszedłeś? Bo piłeś?
Zaprzecza. – Przyszedłem tutaj, ponieważ chciałem całusa na dobranoc i na szczęście nie mogłem znaleźć moich kluczy. Ale tak bardzo chciałem jednego, kochanie. Strasznie dziś za tobą tęskniłem. – Całuje mnie i jego usta smakują lemoniadą.
- Czemu smakujesz lemoniadą?
Śmieje się. – Mieli tam tylko owocowe drinki. Jestem pijany przez owocowe, dziewczęce drinki. To naprawdę smutne i nieatrakcyjne, wiem.
- Cóż, smakujesz naprawdę dobrze – mówię, z powrotem przyciągając jego usta do moich. Jęczy i przylega do mnie, głębiej zanurzając we mnie język. Gdy tylko nasze ciała łączą się na łóżku, odsuwa się i wstaje, pozostawiając mnie bez tchu i samą na materacu.
- Czas iść – mówi. – Już widzę, że idzie to gdzieś, gdzie jestem teraz zbyt pijany, żeby pójść. Zobaczymy się jutro wieczorem.
Podskakuję, biegnę i blokuję okno, zanim może wyjść. Zatrzymuje się przede mną i zakłada ramiona na klatce piersiowej. – Zostań – mówię. – Proszę. Tylko poleż ze mną w łóżku. Możemy położyć pomiędzy nami poduszki i obiecuję cię nie uwodzić, skoro jesteś pijany. Zostań na godzinę, nie chcę, żebyś już szedł.
Od razu odwraca się i wraca do łóżka. – Dobra – mówi po prostu. Rzuca się na łóżko i wyciąga spod siebie kołdrę.
To było łatwe.
Podchodzę do łóżka i kładę się obok niego. Żadne z nas nie kładzie między nami poduszki. Zamiast tego przerzucam ramię przez jego tors i splatam nogi z jego.
- Dobranoc – mówi, odsuwając moje włosy. Całuje moje czoło i zamyka oczy. Kładę głowę na jego klatce piersiowej, słuchając rytmu jego serca. Po kilku minutach, jego oddech i tempo serca regulują się, a on zasypia. Już nie czuję swojego ramienia, więc delikatnie je podnoszę i cicho się odwracam. Jak tylko układam się wygodnie na poduszce, on kładzie ramię na mojej talii, a nogi na moich. – Kocham cię, Hope – mruczy.
Um…
Oddychaj, Sky.
Po prostu oddychaj.
To nie takie trudne.
Nabierz powietrza.
Zaciskam powieki i staram wmówić sobie, że dopiero co nie usłyszałam tego, co myślałam. Ale powiedział to dość wyraźnie. I szczerze nie wiem, co bardziej łamie moje serce – fakt, że nazwał mnie imieniem kogoś innego czy fakt, że tym razem powiedział kocham zamiast żyję.

Próbuję powstrzymać się od obrócenia i walnięcia go w cholerną twarz. Jest pijany i spał, kiedy to powiedział. Nie mogę przypuszczać, że ona naprawdę coś dla niego znaczyła, gdy mógł to być tylko sen. Ale… kim do diabła jest Hope? I czemu on ją kocha?

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz