8.3.14

15

Środa, 23 czerwiec, 1999
15:55
- Hej.
Trzymam głowę schowaną w ramionach. Nie chcę, żeby znowu zobaczył jak płaczę. Wiem, że nie będzie śmiał się ze mnie – żadne z nich nigdy by się ze mnie nie śmiało. Ale naprawdę nie wiem nawet dlaczego płaczę, chciałabym, żeby to po prostu przestało, ale nie chce, a ja tego nienawidzę, nienawidzę, nienawidzę.
On siada obok mnie na chodniku, a ona po mojej drugiej stronie. Wciąż nie podnoszę wzroku i wciąż jestem smutna, ale nie chcę żeby odchodzili, bo jest tutaj z nimi miło.
- Przez to możesz poczuć się lepiej – mówi ona. – Dziś w szkole zrobiłam ją nam obu. – Nie prosi mnie, żebym spojrzała, więc tego nie robię, ale czuję, jak kładzie coś na moim kolanie.
Nie ruszam się. Nie lubię dostawać prezentów i nie chcę, żeby zobaczyła jak na to patrzę.
Trzymam głowę w dole, nadal płaczę i chciałabym wiedzieć, co jest ze mną nie tak. Coś jest ze mną nie tak, bo wtedy nie czułabym się tak za każdym razem gdy to się działo. Ponieważ to powinno się dziać.
W każdym razie tak mówi mi tatuś. Powinno się to dziać, a ja muszę przestać płakać, bo on jest tak bardzo smutny, kiedy płaczę.
Oni siedzą obok mnie przez długi, długi czas, ale nie wiem jak długi, bo nie wiem czy godziny są dłuższe niż minuty. On nachyla się i szepcze mi do ucha. – Nie zapominaj o tym, co ci powiedziałem. Pamiętasz co musisz zrobić, kiedy jesteś smutna?
Kiwam głową w ramię, ale nie patrzę na niego. Robiłam to, co powiedział, że powinnam, gdy jestem smutna, ale czasami i tak jestem dalej smutna.
Zostają jeszcze kilka godzin lub minut, ale nagle ona wstaje. Chciałabym, żeby zostali przez jeszcze jedną minutę lub jeszcze dwie godziny. Nigdy nie pytają o co chodzi i dlatego tak bardzo ich lubię i chciałabym, żeby zostali.
Podnoszę łokieć, zerkając spod niego i widzę, jak jej stopy odchodzą ode mnie. Biorę jej prezent z kolana i przebiegam przez niego palcami. Zrobiła mi bransoletkę. Jest rozciągliwa, fioletowa i ma na niej połówkę serca. Wsuwam ją na nadgarstek i uśmiecham się, chociaż wciąż płaczę. Podnoszę głowę i on nadal tutaj jest, patrząc na mnie. Wygląda na smutnego, a ja czuję się źle, bo czuję, że to ja go zasmucam.
Wstaje i patrzy na mój dom. Patrzy na niego długi czas, nic nie mówiąc. On zawsze dużo myśli, a to sprawia, że zastanawiam się o czym on zawsze myśli. Przestaje patrzeć na dom i znowu na mnie patrzy. – Nie martw się – mówi, próbując uśmiechnąć się do mnie. – On nie będzie żył wiecznie. – Odwraca się i wraca do swojego domu, więc zamykam oczy i ponownie kładę głowę na ramionach.

Nie wiem dlaczego on to powiedział. Nie chcę żeby mój tatuś umarł… chcę tylko, żeby przestał nazywać mnie Księżniczką. 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz