9.3.14

39

Niedziela, 28 październik, 2012
19:10
- Lesslie nauczyła mnie jak wiązać buty – mówię cicho, dalej patrząc na dom.
Holder spogląda na mnie i uśmiecha się. – Pamiętasz jak cię tego uczyła?
- Tak.
- Była z tego taka dumna – mówi, kierując wzrok na drugą stronę ulicy.
Kładę rękę na klamce drzwi i je otwieram, po czym wysiadam. Powietrze robi się chłodniejsze, więc sięgam do przedniego siedzenia i wyciągam moją bluzę, zakładając ją przez głowę.
- Co robisz? – pyta Holder.
Wiem, że nie zrozumie i naprawdę nie chcę, żeby próbował mnie od tego odwieść, więc zamykam drzwi i przechodzę przez ulicę bez odpowiedzi. On jest tuż za mną, wołając moje imię, gdy wchodzę na trawnik. – Muszę zobaczyć mój pokój, Holder. – Idę dalej, jakoś wiedząc dokładnie, do której strony domu podejść bez posiadania żadnych konkretnych wspomnień rozkładu domu.
- Sky, nie możesz. Nikogo tutaj nie ma. To zbyt ryzykowne.
Przyśpieszam do biegu. Zrobię to bez względu na to czy będę miała jego aprobatę, czy nie. Gdy docieram do okna, które jestem w jakiś sposób pewna, że prowadzi do pokoju, który kiedyś był moją sypialnią, odwracam się i na niego patrzę. – Muszę to zrobić. Są tam rzeczy mojej matki, które chcę zabrać, Holder. Wiem, że nie chcesz bym to robiła, ale muszę.
Kładzie ręce na moich ramionach, a jego oczy są zaniepokojone. – Nie możesz tak po prostu się włamać, Sky. On jest gliną. Co zamierzasz zrobić, rozbić cholerne okno?
- Technicznie ten budynek nadal jest moim domem. To nie jest włamanie – odpowiadam. Jednak ma on jakąś rację. Jak ja wejdę do środka? Zasznurowuję usta i myślę, wtem strzelam palcami.
- Karmnik! Na tylnym ganku jest karmnik z kluczem w środku. – Odwracam się i biegnę na podwórko, zszokowana, kiedy faktycznie widzę, że jest tam karmnik. Wkładam palce do środka i oczywiście jest tam klucz. Mój umysł jest szaloną rzeczą.
- Sky, nie rób tego. – Holder praktycznie błaga mnie, żebym przez to nie przechodziła.
- Wchodzę sama – mówię. – Wiesz, gdzie jest moja sypialnia. Czekaj przy oknie i daj mi znać, jeśli zobaczysz jak ktoś jedzie.
Wzdycha ciężko, po czym chwyta moje ramię kiedy tylko wsuwam klucz do tylnych drzwi. – Proszę, nie zrób nic oczywistego, że tutaj byłaś. I pospiesz się – mówi. Przytula mnie i czeka, aż wejdę do środka. Przekręcam klucz i sprawdzam czy otworzył drzwi.
Klamka naciska się.
Wchodzę do środka i zamykam za sobą drzwi. Dom jest ciemny i trochę upiorny. Skręcam w lewo i przechodzę przez kuchnię, jakoś wiedząc dokładnie, gdzie są drzwi do mojej sypialni. Wstrzymuję oddech i staram się nie myśleć o powadze lub konsekwencjach tego, co robię. Myśl o byciu złapaną jest przerażająca, bo wciąż nie jestem pewna czy nawet chcę zostać znaleziona. Robię, co kazał Holder i idę ostrożnie, nie chcąc zostawić żadnych śladów, że tutaj byłam. Jak docieram do moich drzwi, nabieram głębokiego powietrza i kładę rękę na gałce, po czym powoli ją obracam. Kiedy drzwi otwierają się i pokój staje się widoczny, zapalam światło, żeby móc lepiej mu się przyjrzeć.
Poza kilkoma pudełkami ułożonymi w kącie, wszystko wygląda znajomo. Wciąż wygląda tutaj jak pokój małego dziecka, niedotknięty przez trzynaście lat. Sprawia to, że myślę o pokoju Lesslie i o tym, jak nikt go nie dotknął odkąd zmarła. Musi być trudno przejść obok fizycznych przypomnień ludzi, których się kocha.
Przesuwam palcami po komodzie i zostawiam w kurzu kreskę. Zobaczenie śladu moich palców szybko przypomina mi, że nie chcę zostawić tutaj śladów mojego bycia, więc podnoszę rękę i upuszczam ją po boku, ścierając ślad bluzką.
Zdjęcie mojej biologicznej matki nie jest na komodzie, tak jak pamiętałam. Rozglądam się po pokoju, mając nadzieję na znalezienie czegoś od niej, co mogę zabrać ze sobą. Nie mam żadnych wspomnień z nią związanych, zatem zdjęcie jest czymś więcej niż kiedykolwiek mogłam poprosić. Po prostu chcę coś, co przywiąże mnie do niej. Muszę zobaczyć jak wyglądała i mam nadzieję, że da mi to jakiekolwiek wspomnienia, których mogłabym się trzymać.
Podchodzę do łóżka i siadam. Motywem pokoju jest niebo, co jest ironiczne, biorąc pod uwagę imię, jakie dała mi Karen. Chmury i księżyce są na zasłonach i ścianach, a kołdra pokryta jest gwiazdami. Gwiazdy są wszędzie. Rodzaj wielkich, plastikowych, które przykleja się do ścian i sufitów, a one świecą w ciemności. Pokój jest nimi pokryty, tak jak gwiazdy na moim suficie w domu Karen. Pamiętam, jak błagałam o nie Karen, gdy zobaczyłam je kilka lat temu w sklepie. Uważała, że są one dziecinne, ale musiałam je mieć. Nawet nie byłam pewna, dlaczego tak bardzo je chciałam, ale teraz staje się to oczywiste. Musiałam kochać gwiazdy, gdy byłam Hope.
Nerwowość osadzona w moim brzuchu nasila się, kiedy kładę się na poduszce i podnoszę wzrok na sufit. Spływa na mnie znajoma fala strachu i odwracam się, aby spojrzeć na drzwi sypialni. To ta sama gałka, modliłam się, żeby nie obracała się w koszmarze, który miałam innej nocy.

Wciągam oddech i zaciskam powieki, chcąc, żeby wspomnienie odeszło. W jakiś sposób zamknęłam je trzynaście lat temu, ale będąc teraz na tym łóżku… już nie mogę go trzymać w zamknięciu. Wspomnienie chwyta mnie jak pajęczyna i nie mogę wyrwać się z niego. Ciepła łza spływa po mojej twarzy i chciałabym posłuchać Holdera. Nigdy nie powinnam była tutaj przychodzić. Gdybym nigdy tutaj nie przyszła, nigdy bym sobie nie przypomniała.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz