11.3.14

Losing Hope - rozdział drugi i pół

Les,
Zostawiłaś swoje dżinsy pośrodku sypialni. Wygląda jakbyś dopiero co je ściągnęła. Dziwne. Czemu zostawiłaś dżinsy na podłodze, jeżeli wiedziałaś co zamierzasz zrobić? Nie wrzuciłabyś ich przynajmniej do kosza? Nie pomyślałaś o tym, co się stanie kiedy cię znajdę i ktoś ewentualnie będzie musiał podnieść twoje dżinsy i coś z nimi zrobić? Cóż, ja ich nie podniosę. Tak jak nie powieszę z powrotem twoich bluzek.
W każdym razie. Jestem w twojej szafie. Siedzę na podłodze. Nie wiem co chcę ci teraz powiedzieć ani o co chcę cię zapytać. Oczywiście każdy zadaje sobie jedno pytanie „Dlaczego to zrobiła?” Ale nie zamierzam o to pytać z dwóch powodów.
1] Nie możesz mi odpowiedź. Nie żyjesz.
2] Nie wiem czy obchodzi mnie dlaczego to zrobiłaś. Nie ma w twoim życiu niczego co dałoby ci dobry powód na zrobienie tego, co zrobiłaś. Pewnie już o tym wiesz, jeżeli widzisz teraz mamę. Jest całkowicie zdruzgotana.

Wiesz, nigdy nie wiedziałem co to znaczy naprawdę być zdruzgotanym. Myślałem, że byliśmy zdruzgotani, gdy straciliśmy Hope. Tragiczne było dla nas to, co jej się wydarzyło, ale to co czuliśmy było niczym w porównaniu z tym, jak spowodowałaś, że czuje się mama. Jest niewiarygodnie zdruzgotana; daje temu słowu całkowicie nowe znaczenie. Chciałbym, żeby użycie tego słowa mogło być ograniczone do takich sytuacji. Absurdem jest, że wolno ludziom go używać do opisywania wszystkiego innego od tego jak matka czuje się, kiedy straci swoje dziecko. Ponieważ to jest jedyna sytuacja na całym świecie godna tego terminu.
Szlag, tak bardzo za tobą tęsknię. Tak strasznie przepraszam, że cię zawiodłem. Przepraszam, że nie byłem w stanie zobaczyć co działo się za twoimi oczami za każdym razem, gdy mówiłaś mi, że nic ci nie jest.
Więc tak. Dlaczego, Les? Dlaczego to zrobiłaś?
H


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz