11.3.14

Losing Hope - rozdział drugi i trzy czwarte

Les,
Gratulacje. Jesteś dość popularna. Nie tylko wypełniłaś parking zakładu pogrzebowego autami, ale także wypełniłaś miejsce w sąsiedztwie obok i oba kościoły na tej ulicy. To mnóstwo samochodów.
Trzymałem się; przeważnie dla mamy. Tata wyglądał prawie tak źle jak mama. Cały pogrzeb był dziwny. Przez to zastanawiałem się czy gdybyś umarła w wypadku samochodowym albo od czegoś bardziej powszechnie akceptowanego, to czy reakcje ludzi byłby inne? Gdybyś nie przedawkowała celowo (taki termin woli mama) to myślę, że ludzie byliby trochę mniej dziwni. Tak jakby bali się nas albo może myśleli, że celowe przedawkowanie jest zaraźliwe. Dyskutowali na ten temat jakby nawet nas tam nie było. Tyle spojrzeń, szeptów i litościwych uśmiechów. Chciałem złapać mamę, zabrać ją stamtąd i ochronić ją przed faktem, że wiedziałem, iż ponownie przeżywała twoją śmierć z każdym uściskiem, łzą i uśmiechem.
Oczywiście nie mogłem się powstrzymać przed myśleniem, że każdy zachowywał się jakby jakoś nas obwiniali. Widziałem co sobie myśleli.
Jak rodzina mogła nie wiedzieć, że to się stanie?
Jak mogli nie dostrzec znaków?
Jaką ona jest matką?
Jaki brat nie dostrzega jak bardzo zrozpaczona była jego siostra bliźniaczka?
Na szczęście kiedy zaczął się twój pogrzeb, wszyscy przestali skupiać się na nas, tylko na pokazie slajdów. Wiele było zdjęć z tobą i ze mną. Na wszystkich byłaś szczęśliwa. Wiele było twoich zdjęć z twoimi przyjaciółmi i na nich także byłaś szczęśliwa. Zdjęcia ciebie z mamą i tatą przed rozwodem; zdjęcia z tobą, mamą i Brianem po tym jak znowu wyszła za mąż; zdjęcia z tobą, tatą i Pamelą po tym jak znowu się ożenił.
Ale to dopiero ostatnie zdjęcie mnie uderzyło. Na tym zdjęciu stałem z tobą przed naszym starym domem. Zostało zrobione jakieś pół roku po tym jak zniknęła Hope? Nadal miałaś bransoletkę, która pasowała do tej, którą dałaś jej w dzień, gdy została zabrana. Zauważyłem, że przestałaś ją nosić parę lat temu, ale nigdy o to nie zapytałem. Wiem, że nie lubisz o niej rozmawiać.
W każdym razie, powracam do zdjęcia. Obejmowałem ramieniem twoją szyję, oboje śmialiśmy się i uśmiechaliśmy do aparatu. To ten sam uśmiech, którym błyskałaś w każdym zdjęciu. Zacząłem myśleć o każdym twoim zdjęciu, jakie widziałem; masz dokładnie ten sam uśmiech. Nie ma ani jednego zdjęcia, gdzie jesteś nachmurzona. Albo rozgniewana. Albo zobojętniała. Tak jakbyś spędziła całe życie próbując utrzymać ten fałszywy wygląd. Dla kogo to nie wiem. Może bałaś się, że aparat uwieczni jakieś twoje szczere uczucie. Bo szczerze mówiąc nie zawsze byłaś szczęśliwa. Wszystkie te noce, które przepłakałaś? Wszystkie te noce, kiedy potrzebowałaś, żebym cię trzymał, gdy płakałaś, ale nie chciałaś mi powiedzieć o co chodzi? Nikt ze szczerym uśmiechem nie mógłby tak płakać. Zdaję sobie sprawę, że miałaś problemy, Les. Wiedziałem, że nasze życie i rzeczy, które nam się przydarzyły wpłynęły na ciebie inaczej niż na mnie. Ale skąd miałem wiedzieć, że były tak poważne, skoro nigdy tego nie pokazywałaś? Skoro nigdy mi nie powiedziałaś?
Być może… a nie cierpię tak myśleć. Być może cię nie znałem. Myślałem, że znałem, ale nie. Chyba w ogóle cię nie znałem. Znałem dziewczynę, która płakała w nocy. Znałem dziewczynę, która uśmiechała się na zdjęciach. Ale nie znałem dziewczyny, która łączyła ten uśmiech z tymi łzami. Nie mam pojęcia dlaczego fałszywie się uśmiechałaś, ale płakałaś prawdziwymi łzami. Kiedy facet kocha dziewczynę, zwłaszcza jego siostrę, powinien wiedzieć co wywołuje jej uśmiech, a co wywołuje jej płacz.
Ale nie wiedziałem. I nie wiem. Więc przepraszam cię, Les. Tak bardzo przepraszam, że pozwoliłem ci udawać, że nic ci nie jest, gdy najwyraźniej było ci do tego okropnie daleko.

H

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz