11.3.14

Losing Hope - rozdział piąty

Les,
Wesołej pięciotygodniowej rocznicy śmierci.
Przepraszam, że ostatnio nic nie pisałem, ale wiele się wydarzyło. Spodoba ci się to. Ja, Dean Holder, zostałem aresztowany.
Dwa tygodnie temu wdałem się w bójkę w szkole broniąc twojego honoru. Dobra, może nie mogę tak naprawdę nazwać tego bójką. Myślę, że muszą być zaangażowane dwie osoby, aby była to bójka, a ten incydent zdecydowanie był jednostronny.
W każdym razie, zostałem zaaresztowany. Byłem tam zaledwie trzy godziny zanim mama zapłaciła za mnie kaucję, więc brzmi to fajniej niż tak naprawdę było. Przyznaję, że po raz pierwszy byłem wdzięczny, że jest ona prawniczką.
Jestem teraz trochę bardziej niż zdenerwowany i nie wiem co z tym zrobić. Mama ostatnio dużo przeżyła, a mój mały incydent w szkole niczemu nie pomógł. Ona uważa, że nas zawiodła. Twoje zabicie siebie pozostawiło ją w zwątpieniu w jej umiejętności rodzicielskie, co jest dla mnie naprawdę ciężkie do oglądania. A teraz kiedy ja też spieprzyłem, to jeszcze bardziej w siebie wątpi. Tak bardzo, że zmusza mnie, żebym na jakiś czas pojechał do taty.
Sądzę, że to wszystko ją przerasta. Po tym jak pobiłem tamtego dupka w szkole, przyznała, iż uważa, że potrzebuję więcej pomocy niż ona jest mi w stanie teraz dać. Zrobiłem wszystko, co mogłem żeby zmienić jej zdanie, ale po moim dzisiejszym procesie sądowym wygląda na to, że sędzia się z nią zgadza. Tata jest teraz w drodze tutaj, żeby mnie zabrać. Jeszcze pięć godzin i będę wracać do naszego rodzinnego miasta.
Tam, gdzie wszystko zaczęło się staczać.
Pamiętasz jak było, kiedy byliśmy dzieciakami? Zanim pozwoliłem Hope wejść do tamtego samochodu?
Było dobrze. Naprawdę dobrze. Mama i tata byli szczęśliwi. My byliśmy szczęśliwi. Kochaliśmy nasze sąsiedztwo, nasz dom, naszego kota, który wciąż wskakiwał do tej cholernej studni na podwórku. Nie pamiętam nawet imienia tego kota, ale pamiętam, że był najgłupszym przeklętym kotem, jakiego kiedykolwiek spotkałem.
Dopiero w dniu, kiedy odszedłem od Hope, pozostawiając ją płaczącą na trawniku nasze życie zaczęło się staczać. Po tym dniu wszystko się zmieniło. Pojawili się dziennikarze, stres się nasilił i nasza niewinna ufność w innych ludzi całkowicie zniknęła.
Mama chciała wyprowadzić się z miasta, a tata nie chciał zostawiać swojej pracy. Nie podobało jej się, że wciąż mieszkaliśmy obok miejsca, gdzie to się stało. Pamiętasz jak przez wiele lat po porwaniu Hope nie chciała pozwolić nam na samotne wyjście z domu? Okropnie się bała, że to samo wydarzy się nam.
Starali się, żeby stres nie wpłynął na ich małżeństwo, ale ostatecznie nie udało im się. Pamiętam dzień, w którym powiedzieli nam, że się rozwodzą i sprzedają dom, a mama przeprowadza się tutaj, żeby być bliżej jej rodziny. Nigdy tego nie zapomnę, bo poza zabraniem Hope, był to najgorszy dzień mojego życia.
Ale wydawało się, że twój był najlepszy.
Byłaś taka podekscytowana na przeprowadzkę. Dlaczego, Les? Chciałbym zapytać cię o to, kiedy jeszcze żyłaś. Chcę wiedzieć, czego tak bardzo nienawidziłaś w mieszkaniu tam, ponieważ nie chcę wracać do Austin. Nie chcę musieć zostawiać mamę. Nie chcę musieć zostać z tatą i udawać, że nie przeszkadza mi to, że zrezygnował ze swojej rodziny tyle lat temu. Nie chcę wracać do miasta, gdzie za każdym razem gdy skręcam za rogiem szukam Hope.
Tak cholernie za tobą tęsknię, Les, ale to inna tęsknota od tęsknoty za Hope. Wiem, że ciebie już nigdy więcej nie zobaczę. Wiem, że odeszłaś i już nie cierpisz. Ale nie mam takiego zamknięcia sprawy z Hope. Bo nie wiem czy ona już dłużej nie cierpi. Nie wiem czy jest martwa, czy żywa. Mój umysł robi tę okropną rzecz, gdzie wyobraża sobie najgorszy scenariusz dla niej i nie cierpię tego.
Jakie są szanse, że jedyne dwie dziewczyny, które kiedykolwiek kochałem… straciłem? Każdego dnia zabija mnie to kawałek po kawałku. Wiem, że prawdopodobnie powinienem znaleźć sposób, aby to dać sobie z tym spokój… puścić poczucie winy. Ale mówiąc szczerze nie chcę dawać sobie z tym spokoju. Nie chcę zapominać, że to przez moją niezdolność do chronienia was obu sprawiła, że tylko ja zostałem. Zasługuję na bycie ciągle przypominanym, że zawiodłem was obie, żebym już nigdy nie pozwolił sobie zrobić to samo nikomu innemu.
Tak, zdecydowanie potrzebuję przypomnienia. Może powinienem zrobić sobie tatuaż.

H

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz