9.3.14

36

Niedziela, 28 październik, 2012
7:50
Jego palce powoli przesuwały się przez moje włosy. Opieram głowę o jego kolana i jedziemy od ponad czterech godzin. Wyłączył swój telefon w Waco po dostaniu błagających wiadomości od Karen używającej mojej komórki, chciała, żeby przywiózł mnie z powrotem do domu. Problem jest taki, że już nie wiem gdzie jest mój dom.
Chociaż kocham Karen, nie mam pojęcia jak pojąć to, co zrobiła. Nie ma na świecie takiej sytuacji, która sprawiłaby, że kradzież dziecka jest w porządku, więc nie wiem czy kiedykolwiek chcę do niej wrócić. Planuję odkryć tyle informacji, ile mogę o tym, co się stało, zanim podejmę decyzję w tym jak tym wszystkim się zająć. Wiem, że prawidłową rzeczą byłoby zadzwonić na policję, ale czasami prawidłowa rzecz nie jest zawsze najlepszą odpowiedzią.
- Nie sądzę, że powinniśmy zostać u mojego ojca – mówi Holder. Przypuszczałam, że myślał, iż spałam, ale najwyraźniej wie, że jestem przytomna, skoro do mnie mówi. – Weźmiemy hotel na dzisiejszą noc i jutro pomyślimy, co zrobić. Tego lata wyprowadziłem się z jego domu w nienajlepszych warunkach, a my mamy już wystarczająco dramy do zniesienia.
Kiwam głową na jego kolanie. – Cokolwiek chcesz zrobić. Wiem tylko, że potrzebuję łóżka, jestem wyczerpana. Nie mam pojęcia jakim cudem wciąż jesteś przytomny. – Siadam i wyciągam przed sobą ramiona, w chwili gdy Holder wjeżdża na parking hotelu.
Gdy nas zameldowuje, daje mi klucz do pokoju i wychodzi, żeby zaparkować samochód i wziąć nasze rzeczy.
Wsuwam kartę magnetyczną do drzwi i je otwieram, wchodząc do pokoju hotelowego. Jest tylko jedno łóżko, tak przypuszczałam, że o takie poprosi. Już wcześniej spaliśmy kilka razy w tym samym łóżku, więc byłoby o wiele niezręczniej gdyby poprosił o osobne łóżka.
Parę minut później wraca do pokoju i odkłada nasze torby. Przeszukuję moją, szukając czegoś do spania. Niestety nie wzięłam żadnej piżamy, więc biorę długą koszulkę i bieliznę.
- Muszę wziąć prysznic. – Wyciągam kilka kosmetyków, które wzięłam i biorę je ze sobą do łazienki, po czym biorę ekstremalnie długi prysznic. Kiedy kończę, próbuję wysuszyć włosy, lecz jestem zbyt zmęczona. Zamiast tego robię kucyka z mokrych włosów i myję zęby. Gdy wychodzę z łazienki, Holder rozpakowuje jedną z naszych toreb i zawiesza nasze bluzki w szafie. Zerka na mnie i zaraz znowu to robi, zauważając, że mam na sobie tylko bluzkę i bieliznę. Przygląda mi się tylko przez chwilę, zanim odwraca niekomfortowo wzrok. Stara się okazać mi szacunek, biorąc pod uwagę to jaki miałam dzień.
Nie chcę, żeby traktował mnie jakbym była krucha. Gdyby był to jakikolwiek inny dzień, skomentowałby to, co na sobie mam i w ciągu dwóch sekund miałby ręce na moim tyłku. Ale odwraca się ode mnie i wyciąga ostatni przedmiot z jego torby.
- Wezmę szybki prysznic – odzywa się. – Zapełniłem pojemnik z lodem i zabrałam kilka napojów. Nie byłem pewien czy chcesz wodę czy napój gazowany, więc wziąłem to i to. – Bierze parę bokserek i idzie obok mnie do łazienki, uważając, by na mnie nie spojrzeć. Gdy mnie mija, chwytam jego nadgarstek. Zatrzymuje się i obraca, ostrożnie patrząc mi w oczy i nigdzie indziej.
- Możesz zrobić mi przysługę?
- Oczywiście, kochanie – mówi szczerze.
Przesuwam dłonią po jego ręce, potem podnoszę ją do ust. Leciutko całuję wnętrze jego dłoni i kładę ją na moim policzku. – Wiem, że martwisz się o mnie. Ale jeżeli to, co dzieje się w moim życiu sprawia, że czujesz się aż tak nieswojo przez to, że ci się podobam, że nawet nie możesz na mnie spojrzeć, gdy jestem wpół naga, to złamie mi to serce. Tylko ty mi pozostałeś, Holder. Proszę, nie traktuj mnie inaczej. – Patrzy na mnie znacząco, odrywając rękę od mojego policzka. Spuszcza wzrok na moje usta i mały uśmiech pojawia się w kąciku jego warg. – Dajesz mi zielone światło do przyznania, że wciąż cię pragnę, choć twoje życie zmieniło się w gówno?
Potakuję. – Wiedza, że nadal mnie pragniesz jest ważniejsza teraz niż zanim moje życie zmieniło się w gówno.
Uśmiecha się, po czym opuszcza usta na moje, przesuwając ręką po mojej talii do pleców. Drugą rękę kładzie stanowczo na tyle mojej głowy, trzymając ją, gdy całuje mnie głęboko. Jego pocałunek jest w tej chwili dokładnie tym, czego potrzebuję. To jedyna rzecz, która może być przyjemna w świecie pełnym zła.
- Naprawdę muszę wciąż prysznic – mówi między pocałunkami. – Ale teraz, kiedy mam zielone światło na traktowanie cię tak samo? – Łapie mój tyłek i przyciąga mnie do siebie. – Nie zaśnij, kiedy tam będę, bo kiedy wyjdę, chcę pokazać ci, jak bardzo sądzę, że wyglądasz teraz wspaniale.
- Dobrze – szepczę w jego usta. Uwalnia mnie i idzie do łazienki. Kładę się na łóżku, kiedy słyszę lecącą wodę.
Próbuję przez chwilę oglądać telewizję, ponieważ nigdy nie miałam na to okazji, ale nic nie przyciąga mojej uwagi. To były tak wyczerpujące dwadzieścia cztery godziny, słońce już wzeszło, a my jeszcze nie spaliśmy. Zasłaniam żaluzje i zasłony, potem wracam do łóżka i zarzucam poduszkę na oczy. Jak tylko witam z zadowoleniem sen, czuję, że Holder kładzie się za mną. Jedno ramię wsuwa pod moją poduszkę, a drugie kładzie na moim boku. Czuję jego ciepłą klatkę piersiową przyciskającą się do moich pleców i siłę jego ramion mnie otaczających. Ściska moją dłoń i całuje mnie lekko w tył głowy.
- Żyję tobą – szepczę do niego.
Raz jeszcze całuje mnie w głowę i wzdycha do moich włosów. – Nie sądzę, że jeszcze i ja żyję tobą. Jestem całkiem pewien, że już jestem ponadto. Właściwie, to jestem pewien, że jestem ponadto, ale wciąż nie jestem gotowy by ci to powiedzieć. Kiedy to powiem, chcę, żeby było to oddzielone od tego dnia. Nie chcę, żebyś tak to pamiętała. – Przysuwam jego rękę do ust i całuję ją delikatnie. – Ja też.

I raz jeszcze w moim nowym świecie pełnym bólu serca i kłamstw ten beznadziejny chłopak jakoś znajduje sposób, żeby sprawić bym się uśmiechnęła.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz