Niedziela,
8 maj, 1999
21:10
- Co on tam robi? – pytam Lesslie, wyglądając przez okno salonu na Deana.
Leży na plecach na ich podjeździe, patrząc w niebo.
- Obserwuje gwiazdy – odpowiada. – Cały czas to robi. – Odwracam się,
spoglądając na nią. – Co to obserwowanie gwiazd?
Wzrusza ramionami. – Nie wiem. On tak to nazywa, kiedy patrzy w niebo
przez długi czas.
Znowu zerkam przez okno i obserwuję go chwilę dłużej. Nie wiem, co to
obserwowanie gwiazd, ale brzmi jak coś, co by mi się spodobało. Wiem, że mama
też je kochała, bo rozmieściła je po moim całym pokoju. – Chcę to zrobić –
mówię. – Możemy też iść to zrobić? – Patrzę na nią, ale ona ściąga swoje buty.
- Nie chcę iść. Ty możesz iść, a ja pomogę mamie przygotować popcorn i
film. – Lubię dni, kiedy nocuję u Lesslie. Lubię wszystkie dni, kiedy nie muszę
być w domu. Zsuwam się z kanapy i idę do drzwi wejściowych, żeby założyć buty,
po czym wychodzę na zewnątrz i kładę się obok Deana na podjeździe. Nawet na
mnie nie patrzy, gdy siadam obok niego. Dalej patrzy w niebo, więc robię to
samo.
Dzisiaj gwiazdy są naprawdę jasne. Nigdy wcześniej nie patrzyłam tak na
nie. Są o wiele ładniejsze niż gwiazdy na moim suficie. – Wow. To jest takie
piękne.
- Wiem, Hope – mówi on. – Wiem.
Jest cicho przez długi czas. Nie wiem czy obserwujemy gwiazdy przez wiele
minut czy godzin, ale ciągle na nie patrzymy i nic nie mówimy. Dean niewiele
mówi. Jest o wiele cichszy od Lesslie.
- Hope? Obiecasz mi coś?
Obracam głowę, żeby na niego spojrzeć, ale on nadal patrzy na gwiazdy.
Nigdy wcześniej nie obiecywałam nic nikomu oprócz mojemu tatusiowi. Musiałam
obiecać mu, że nie powiem nikomu jak każe mi mu dziękować i nie złamałam jego
obietnicy, chociaż czasami chciałabym to zrobić. Jeżeli kiedykolwiek złamałabym
moją obietnicę daną tatusiowi, powiedziałabym Deanowi, ponieważ wiem, że on
nikomu by nie powiedział.
- Tak – mówię do niego.
Odwraca do mnie głowę i patrzy na mnie, ale jego oczy są smutne. – Wiesz,
czasami, kiedy twój tatuś doprowadza cię do płaczu?
Kiwam głową i staram się nie płakać, tylko o tym myśląc. Nie wiem skąd
Dean wie, że to mój tatuś jest zawsze powodem mojego płaczu, ale wie.
- Obiecasz mi, że kiedy on cię zasmuci, to pomyślisz o niebie? – Nie wiem
dlaczego chce, żebym mu to obiecała, ale i tak kiwam głową. – Ale czemu?
- Bo tak. – Odwraca twarz do gwiazd. – Niebo jest zawsze piękne. Nawet
kiedy jest ciemne, deszczowe lub pochmurne, zawsze jest piękne. To moja
ulubiona rzecz, bo wiem, że gdy będę zagubiony, samotny albo przestraszony,
będę musiał tylko podnieść wzrok, a ono będzie tam mimo wszystko… i wiem, że
zawsze będzie piękne. Możesz myśleć o niebie, kiedy twój tatuś cię smuci, więc
nie będziesz musiała o nim myśleć.
Uśmiecham się, chociaż to, o czym rozmawiamy zasmuca mnie. Nie odrywam
wzroku od nieba, tak jak Dean, myśląc o tym, co powiedział. Moje serce jest
szczęśliwe, że mam teraz gdzie pójść, kiedy nie chcę być tam, gdzie jestem.
Teraz, gdy będę przestraszona, pomyślę o niebie, a ono może pomoże mi
uśmiechnąć się, bo wiem, że zawsze będzie piękne, mimo wszystko.
- Obiecuję – szepczę.
- Dobrze – odpowiada. Wyciąga rękę na betonie między nami i obejmuje
małym palcem mój palec.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz