3.8.14

Losing Hope - rozdział trzydziesty drugi


Les,

Wszyscy lubią mieć opinię, prawda? Daniel i Breckin nie mają pojęcia, przez co przeszedłem. Przez co my przeszliśmy.

Pieprzyć to. Nawet nie chce mi się Ci o tym opowiadać.

H

Zamykam notes i wpatruję się w niego. Czemu ja w ogóle w nim piszę, do diabła? Czemu w ogóle się kłopoczę, skoro ona nie żyje? Rzucam notesem przez pokój, a on uderza o ścianę i opada na podłogę. Rzucam długopisem w notes, po czym zabieram poduszkę spod głowy i nią także rzucam.

- Niech to szlag – jęczę sfrustrowany. Jestem wkurzony, że Daniel uważa, iż moje życie jest tak proste. Jestem wkurzony, że Breckin nadal uważa, iż powinienem ją przeprosić, jakby to wszystko poprawiło. Jestem wkurzony, że wciąż piszę do Les, chociaż jest martwa. Nie może tego przeczytać. Nigdy tego nie przeczyta. Po prostu zapisuję na papierze całe gówno, które przeżywam bez żadnego innego powodu, jak takiego, że w tej chwili na całym świecie nie ma żadnej przeklętej osoby, z którą mógłbym pogadać.

Kładę się, po czym wkurzam się na nowo i uderzam pięścią w łóżko, ponieważ moja cholerna poduszka leży po drugiej stronie pokoju. Wstaję i idę po poduszkę, zabierając ją z podłogi. Spoglądam na notes leżący pod nią, otwarty na podłodze.

Poduszka wypada z mojej ręki.

Kolanami uderzam o podłogę.

Ściskam rękoma notes, który otworzył się na ostatniej stronie.

Gorączkowo przekartkowuję strony zapisane pismem Les, aż odnajduję miejsce, gdzie zaczynają się słowa. Jak tylko widzę pierwsze słowa zapisane na górze strony, moje serce gwałtownie się zatrzymuje.

Drogi Holderze,

Jeżeli to czytasz, to straszliwie mi przy…

Zamykam notes z trzaskiem i rzucam nim o pokój.

Napisała mi list?

Pieprzony samobójczy list?

Nie mogę oddychać. O Boże, nie mogę oddychać. Podnoszę się i otwieram okno, wychylając przez nie głowę. Biorę głęboki wdech, ale to nie wystarcza. Nie mam wystarczająco powietrza i nie mogę oddychać. Zamykam okno i podbiegam do drzwi sypialni. Otwieram je i zbiegam po schodach, przeskakując po kilka naraz. Mijam mamę, a jej oczy rozszerzają się na widok mojego pośpiechu.

- Holder, jest północ! Gdzie…

- Idę pobiegać! – krzyczę, zamykając za sobą z trzaskiem drzwi.

I to właśnie robię. Biegnę. Biegnę prosto do domu Sky, ponieważ ona jest jedyną rzeczą na świecie, która może pomóc mi znowu oddychać.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz