Nie
potrafiłem znowu zasnąć po koszmarze. Jestem rozbudzony od drugiej nad ranem, a
teraz jest po szóstej.
Siadam na
chodniku, kiedy docieram do jej domu. Wyciągam przed sobą nogi i pochylam się
do przodu, chwytając za moje buty i rozciągając mięśnie w plecach. Jestem
spięty od wielu dni i nic nie wydaje mi się pomagać.
Zanim
poszedłem wczoraj spać nie miałem żadnego zamiaru dzisiaj z nią biegać. Ale
siedziałem rozbudzony od ponad czterech godzin i jedyna rzecz, która choć
trochę mi pasowała była myślą o ponownym zobaczeniu Sky.
Również nie
miałem zamiaru wracać dzisiaj do szkoły, ale wydaje się być to bardziej
interesujące niż siedzenie cały dzień w domu. Czuję się jakbym żył z minuty na
minutę odkąd wróciłem z Austin w zeszłym tygodniu. Z jednej chwili na drugą nie
jestem pewien co robię, gdzie będę czy nawet w jakim nastroju będę.
Nie lubię
tej niestabilności.
Także nie
lubię tego, że dzisiaj znowu jestem pod jej domem, czekając aż wyjdzie na
poranny bieg. Nie lubię tego, że wciąż czuję potrzebę by być w jej
towarzystwie. Nie lubię faktu, że nie chce aby uwierzyła w dotyczące mnie
plotki. Gówno mnie obchodzi, kiedy inni w nie wierzą. Dlaczego obchodzi mnie
czy ona w nie wierzy?
Nie powinno
tak być. Powinienem wrócić po prostu do domu i pozwolić jej wierzyć w cokolwiek
chce wierzyć.
Podnoszę
się, żeby namówić się do odejścia, ale i tak stoję tam i na nią czekam. Wiem,
że muszę odejść i wiem, że nie chcę wiązać z kimś, kto jest choćby trochę
zainteresowany Graysonem, ale nie potrafię tego zrobić. Nie potrafię odejść,
ponieważ o wiele bardziej chcę znowu ją zobaczyć niż odejść.
Z boku jej
domu dochodzi dźwięk, więc podchodzę tam kilka kroków, żeby spojrzeć. Ona
wychodzi ze swojego okna, głową do przodu.
Zaledwie
zobaczenie jej ponownie, nawet z dystansu, przypomina mi dlaczego tak bardzo
chcę być w jej towarzystwie. Minęło tylko parę dni, ale od chwili, jak ją poznałem,
bez względu na to gdzie jestem, ciągle o niej myślę. Moja uwaga ciągle
skierowana jest w jej stronę, tak jakbym był kompasem, a ona moją północą.
Kiedy już
znajduje się na zewnątrz, zatrzymuje się i unosi wzrok do nieba, wciągając
głęboki wdech. Robię w jej stronę parę niepewnych kroków. - Zawsze wychodzisz przez okno czy po
prostu miałaś nadzieję, że mnie unikniesz?
Obraca się z szeroko otwartymi oczami.
Staram się nie spuszczać wzroku poniżej jej szyi, ale trudno jest się nie gapić
na rzecz, w których widziałem, że biega.
Patrz na jej twarz, Holder. Możesz to zrobić.
Zerka na mnie, ale nie patrzy mi w
oczy. Skupia spojrzenie na moim brzuchu i jestem ciekawy, czy to dlatego, że
podoba jej się, iż nie mam na sobie koszulki, czy dlatego, że tak bardzo mnie
nie znosi, iż trudno jest jej spojrzeć mi w oczy. - Gdybym próbowała cię
uniknąć, po prostu zostałabym w łóżku. – Mija mnie i siada na chodniku.
Nie cierpię tego, że jej głos robi
mojemu ciału rzeczy, których żaden inny głos nigdy by nie potrafił. Ale również
to uwielbiam i chcę, żeby ona dalej mówiła, nawet jeśli jest przez większość czasu nieuprzejma.
Przyglądam się jak wyciąga przed sobą
nogi i zaczyna się rozciągać. Wydaje się dzisiaj dość spokojna, pomimo faktu,
że się pojawiłem. Tak jakby spodziewałem się, że każe mi pójść do piekła po
wczorajszej rozmowie na korytarzu.
- Nie byłem pewny, czy się pojawisz –
mówię, zajmując miejsce przed nią na chodniku.
Unosi głowę i tym razem patrzy mi w
oczy. – Czemu miałabym tego nie zrobić? To nie ja mam problemy. Poza tym żadne
z nas nie jest właścicielem drogi.
Problemy?
Uważa, że mam problemy?
To nie ja karmię się plotkami, tak
jak ona. Również nie ja zostawiam kartki na jej szafce ani nie jestem jednym z
wielu ludzi w szkole, którzy traktują ją jak śmiecia. Jeśli już, to jestem
jednym z kilku ludzi, którzy są dla niej mili.
Ale ona sądzi, że to ja mam problemy?
- Podaj mi ręce – mówię,
odzwierciedlając jej pozycję. - Też muszę się rozciągnąć.
Posyła mi zaciekawione spojrzenie,
ale łapie mnie za ręce i odchyla się, ciągnąc mnie do przodu.
- Dla przypomnienia – mówię. – To nie
ja miałem wczoraj problem.
Czuję jak bardziej się odchyla,
zaciskając chwyt na moich nadgarstkach. - Insynuujesz, że to ja mam problem? – pyta.
- A nie?
- Wyjaśnij – mówi. – Nie lubię
nieprecyzyjności.
Ona nie lubi nieprecyzyjności.
Zabawne, bo ja też nie. Lubię prawdę
i dokładnie to chcę pokazać tej dziewczynie. – Sky, jeśli jest jedna rzecz,
którą powinnaś o mnie wiedzieć to taka, że nie jestem nieprecyzyjny.
Powiedziałem ci, że zawsze będę z tobą szczery, a dla mnie nieprecyzyjność jest
tym samym co nieszczerość. – Zmieniam pozycje i ciągnę ją do przodu, odchylając
się do tyłu.
- To całkiem nieprecyzyjna odpowiedź
– odpowiada.
- Nie zadano mi pytania. Powiedziałem
ci wcześniej, jeśli chcesz coś wiedzieć, po prostu zapytaj. Wydajesz się
myśleć, że mnie znasz, jednak nigdy faktycznie o nic sama mnie nie zapytałaś.
- Nie
znam cię – mówi gniewnie.
Śmieję się, bo ona ma absolutną
rację. Wcale mnie nie zna, ale zdecydowanie wygląda na to, że szybko jest jej
osądzać.
Nie wiem dlaczego w ogóle się nią
przejmuję. Ona najwyraźniej nie chce,
żebym się nią przejmował. Powinienem po prostu odejść i pozwolić jej myśleć to,
co chce do diabła myśleć.
Puszczam jej dłonie i wstaję. –
Zapomnij – mruczę, odwracając się, by odejść. Choć bardzo lubię przebywać w jej
towarzystwie, to jest limit rzeczy, które wytrzymuję.
- Czekaj – mówi, idąc za mną.
Szczerze spodziewałem się, że pozwoli
mi odejść. Usłyszenie słowa „czekaj” z jej ust i wiedza, że idzie za mną robi
tę rzecz w mojej klatce piersiowej, która sprawia, że znowu wydaje się być żywa
i wkurza mnie to, bo nie chcę, żeby ona miała na mnie taki efekt. – Co takiego
powiedziałam? – pyta, doganiając mnie. - Nie
znam cię. Czemu znowu się na mnie wkurzasz?
Wkurzam?
Jej wybór słów sprawia, że chcę się
uśmiechnąć, ale fakt, że ona nie zdaje sobie sprawy, iż to ona od dwóch dni
jest wkurzona cholernie mnie irytuje.
Zatrzymuję się i odwracam do niej, podchodząc do niej dwa kroki.
- Chyba po spędzeniu z tobą czasu
przez ostatnich parę dni pomyślałem, że dostanę od ciebie lekko inną reakcję w
szkole. Dałem ci mnóstwo okazji, żebyś zapytała mnie cokolwiek chcesz, lecz z
jakiegoś powodu chcesz uwierzyć we wszystko, co usłyszysz, pomimo faktu, że
nigdy nie usłyszałaś tego ode mnie. A
że wychodzi to od kogoś z jej własną częścią plotek, myślałem, że będziesz
trochę mniej krytyczna.
Mruży oczy i kładzie ręce na
biodrach. - Więc o to chodzi? Myślałeś, że zdzirowata nowa dziewczyna będzie
współczuć bijącemu gejów dupkowi?
Jęczę z frustracji. Nienawidzę jak
odnosi się do siebie w taki sposób. – Nie rób tego, Sky.
Podchodzi do mnie o krok. - Czego nie
mam robić? Nazywać ciebie bijącym gejów dupkiem? Okej. Wypróbujmy tę twoją
politykę szczerości. Pobiłeś czy nie pobiłeś tego ucznia w zeszłym roku tak
mocno, że spędziłeś rok w poprawczaku?
Chcę złapać ją za ramiona i
potrząsnąć nią z czystej frustracji. Dlaczego ona nie widzi tego, że zachowuje
się jak każdy inny? Wiem, że ona nie jest taka jak oni, więc w ogóle nie
rozumiem jej zachowania. Każdy, kto potrafi odrzucać plotki o sobie nie jest
typem osoby, która mogłaby je rozpowszechniać. Więc dlaczego, do diabła, ona w
nie wierzy?
Patrzę jej twardo w oczy. - Kiedy
powiedziałem nie rób tego, nie
nawiązywałem do twojego obrażania mnie. Nawiązywałem do twojego obrażania samej siebie. – Zmniejszam przepaść
między nami, a kiedy to robię ona nabiera mały wdech powietrza i zamyka usta.
Zniżam głos i potwierdzam jedyną część plotki, która jest prawdziwa. – I tak.
Złoiłem mu tyłek, a gdyby ten sukinsyn stał teraz przede mną, zrobiłbym to
znowu.
Wpatrujemy się w siebie w ciszy. Ona
patrzy na mnie z mieszanką gniewu oraz strachu i nienawidzę tego, że czuje te
emocje. Powoli robi krok do tyłu, tworząc między nami przestrzeń, ale nie
przerywa stanowczego spojrzenia.
- Nie chcę dzisiaj z tobą biegać –
mówi bezbarwnie.
- Ja też nie bardzo chcę z tobą biec.
Odwracam
się w tym samym czasie, co ona i natychmiast odczuwam żal. Nic nie osiągnąłem,
przychodząc dziś tutaj. Jeśli już to jeszcze bardziej pogorszyłem sprawy między
nami. Nie powinienem musieć mówić jej, że większość tego co ona myśli, że o
mnie wie, jest fałszywa. Nie powinienem musieć komukolwiek się tłumaczyć i ona
też nie powinna.
Ale żałuję,
że się nie wytłumaczyłem, bo chcę,
żeby ona wiedziała, że ja nie jestem takim facetem.
Po prostu
nie wiem dlaczego chcę, aby ona to wiedziała.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz