3.8.14

Losing Hope - rozdział czterdziesty siódmy


Wesołego Halloween. Mam nadzieję, że choć raz założysz coś seksownego.

Wysyłam wiadomość i kładę komórkę na szafce nocnej, wstając z łóżka. Opuściłem dom Sky dopiero po czwartej nad ranem, potem wróciłem do domu i napisałem Les list, po czym poszedłem spać. Te dni pełne były małego snu i wysokich emocji.

Podchodzę do szafy i biorę koszulkę, zakładając ją przez głowę. Rozbrzmiewa moja komórka, więc idę do niej i czytam wiadomość.

Cześć, Holder. Tu Karen. Wciąż nie oddałam Sky telefonu, ale przekażę wiadomość. Albo i nie.

O kurde. Śmieję się i odpisuję Karen.

Lol… sorki za to. Ale jak już z tobą piszę, jak ona się dzisiaj czuje?

Czekam na jej odpowiedź, która nie zajmuje długo.

W porządku. Wiele przeszła i wiem, że to zajmie trochę czasu. Ale jest najodważniejszą dziewczyną, którą znam, więc mam w nią pełną wiarę.

Uśmiecham się i odpisuję jej.

Tak. Trochę przypomina mi jej mamę.

Odsyła mi serduszko. Odkładam telefon na łóżko i siadam obok niego. Znowu go podnoszę i przebiegam wzdłuż kontaktów, odnajdując numer ojca.

Cześć, tato. Tęsknię. Myślałem nad tym, żeby przywieźć moją dziewczynę w odwiedziny na przerwę Dziękczynienia. Chcę, żebyś ją poznał. Powiedz Pameli, że obiecuję trzymać się z daleka od kanapy.

Wysyłam wiadomość, ale wiem, że ona nie wystarczy, więc wysyłam mu jeszcze jedną.

I przepraszam. Naprawdę przepraszam.

Odkładam komórkę i patrzę przez pokój na notes, który wciąż leży na ziemi, tam gdzie go rzuciłem. Ten, który zawiera większość moich listów do Les.

Nadal nie chcę go czytać, ale czuję, że jestem jej to winien. Wstaję i podchodzę do niego. Pochylam się i unoszę go, jednocześnie siadając na podłodze. Opieram się o ścianę i zginam nogi w kolanach, po czym otwieram notes na ostatnich stronach.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz