3.8.14

Losing Hope - rozdział czterdziesty dziewiąty i pół


Razem ze Sky wzięliśmy zrobiliśmy sobie wolne od szkoły w ostatnie dwa dni tygodnia. Stwierdziliśmy, że i tak opuściliśmy już trzy dni, więc co zaszkodzą jeszcze dwa? Poza tym Karen przez cały tydzień chciała mieć oko na Sky. Martwi się, jak to wszystko na nią wpływa.

Zgodziłem się dać Sky przestrzeń na tych parę dni, ale Karen nie zdaje sobie sprawy, że okno Sky nadal widuje regularny ruch uliczny w środku nocy. Przeze mnie.

Ostatnich parę dni spędziłem na głębokich dyskusjach z mamą. Chciała wiedzieć wszystko, co wiem o Les i Hope, no i oczywiście chciała wiedzieć, co wydarzyło się w ostatni weekend w Austin. Potem chciała dowiedzieć się wszystkiego o moim związku ze Sky, więc wszystko jej powiedziałem. A potem powiedziała, że chce ją poznać.

Więc oto jesteśmy. Sky właśnie przestąpiła drzwi wejściowe i mama przytula ją do siebie. Niemal od razu się rozpłakała, co sprawiło, że i Sky trochę się rozkleiła. Teraz stoją w hallu i mama nie chce jej puścić.

- Nie chcę przerywać tego spotkania po latach – odzywam się. – Ale jeśli jej nie puścisz, mamo, to możesz ją odstraszyć.

Mama śmieje się i pociąga nosem, odsuwając się od Sky. – Jesteś taka śliczna – mówi, uśmiechając się do Sky. Odwraca się do mnie. – Jest śliczna, Holder.

Wzruszam ramionami. – No, jest w porządku.

Sky śmieje się i uderza mnie w ramię. – Pamiętasz? Obelgi są tylko zabawne w formie tekstowej.

Łapię ją i przyciągam do siebie. – Nie jesteś śliczna, Sky – szepczę do jej ucha. – Jesteś niewiarygodna.

W odpowiedzi oplata mnie ramionami. – Sam nie jesteś taki zły – odpowiada.

Mama chwyta ją za rękę i odciągając ode mnie, zaprowadza ją do salonu, gdzie zaczyna bombardować ją pytaniami. Nawet to doceniam, ponieważ nie zadaje pytań o jej sytuację czy przeszłość. Zadaje normalne pytania, na jaki chce pójść kierunek, kiedy pójdzie na studia i gdzie planuje iść na studia. Zostawiam je obie w salonie, żeby kontynuowały swoją rozmowę, podczas gdy idę do garażu po parę pudeł. Rozmawiałem już wcześniej z mamą o posprzątaniu pokoju Les. Teraz, kiedy mam tutaj Sky, sądzę, że chyba będę w stanie to zrobić.

Wracam do salonu i podaję im pudła. – Chodźcie – mówię, kierując się do schodów. – Mamy pokój do sprzątnięcia.

Spędzamy resztę popołudnia na sprzątaniu pokoju Les. Chowamy do jednego pudła jej zdjęcia i wszystko, co coś dla niej znaczyło, a do reszty pudełek wkładamy jej ubrania, które oddamy biednym. Biorę oba notesy, oplatam je w dżinsy, które leżały na podłodze od ponad roku i chowam to do pudła. Pudła, który zatrzymam.

Gdy pokój jest skończony, mama i Sky idą na dół. Wystawiam pudła na korytarz i odwracam się, by zamknąć drzwi. Nim zamykam je całkowicie, spoglądam na jej łóżko. Nie patrzę znowu na jej śmierć. Patrzę na jej uśmiech.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz